Obóz w Bojanie 05.08.2017 Marian – Duch ożywia, ciało nic nie pomaga – część 1

 

Nie jest to dla nas jakąś tajemnicą, że każdy z nas urodzony z ciała, jest inny od innych urodzonych z ciała. W tej wędrówce do wiecznego miejsca chwały, każdy z nas musiał umrzeć. Jak dobrze gdybyśmy codziennie byli martwi, żeby nikt z nas nie był ożywiony swoim ciałem i swoimi sposobami myślenia i swoimi sposobami rozwiązywania spraw, swoimi nerwami, swoimi zawiściami, swoją upartością, żeby to wszystko było martwe. Czy byłoby to dobre? Przecież Bóg właśnie po to posłał Syna, żeby umarł za moje i twoje grzechy, żebyśmy i my w Nim umarli. Czyż nie jest prosta Ewangelia? Dlaczego więc taka trudna? Bo człowiek kocha samego siebie. Jezus nie jest tak wspaniały, żeby człowiek rzucił w proch swoje ja i uznał, że chce być jak Jezus i tylko to go interesuje. A gdy tylko w sobie zobaczy swoje ja, to będzie to krzyżował, bo nienawidzi to co chciałoby konkurować z jego umiłowanym Chrystusem. Tylko taki człowiek dojdzie do wieczności. Pamiętaj, że gdy wrogowi pozwalasz na to, żeby twoje ja trzymało ciebie w jakimś złym miejscu i nie pozwalało ci biec za twoim Chrystusem, to wróg właśnie chce cię zniszczyć, zabić, chce cię zatrzymać w tej twojej niewoli i spowodować, że przyzwyczaisz się do tego swojego starego ja i później w chrześcijaństwie będziesz ciągnąć to swoje ja z kolcami, z piorunami i razić innych co rusz. Mówiąc o dobru będziesz czynić zło, bo stare ja nie potrafi nie czynić zła. Nawet jak mówi coś dobrego, to i tak w tym jest stare ja. Widzicie, Jezus nie żył dla Siebie, ale dla mnie i dla ciebie. Jezus Swoje całe ziemskie życie oddał po to, by ciebie i mnie zbawić. A potem mówi do nas: Zrób to samo, wyprzyj się siebie, weź swój krzyż i pójdź za Mną i naśladuj mnie. Czy to jest trudna lekcja? Bardzo trudna dla człowieka, który nie miłuje Jezusa, bardzo trudna lekcja, niemożliwa do wykonania, a więc w sumie cały sprawdzian naszego doświadczenia na ziemi jest taki, czy ja miłuję Jezusa. Czy ty miłujesz Jezusa. Czy miłujemy tego samego Jezusa Chrystusa, który przyszedł z nieba, umarł za nasze grzechy i został wzbudzony z martwych, aby zasiąść po prawicy Ojca i wróci w chwale po Swój Kościół. Czy tego samego Jezusa miłujemy. I On spowodował, że już nie chcemy być w stanie starego sposobu bycia z sobą. Nie interesuje nas stare kolesiostwo, nie interesują nas stare układy, nie interesuje nas bycie ze sobą na zasadzie lubię, nie lubię. Miłość przykrywa wiele rzeczy, jeżeli zależy miłości na tym, żeby komuś uczynić dobro. Nie na tym, żeby to zasłonić i żeby to zgubiło tego kogoś, ale na tym, żeby usunąć to w sposób najbardziej odpowiedni dla danej osoby. Chrystus wiedział jak do mnie podejść, do ciebie też skoro tu jesteś. Jak podszedł do mnie i do ciebie? Jak? Czy tak jak my do innych ludzi? Jak podszedł do nas? Z jaką miłością, z jaką łagodnością i cierpliwością. Nigdy nikogo nie spotkałem takiego jak Jezus. Ale czy tak ma być na ziemi, że nigdy nie mam spotkać kogoś jak Jezus na ziemi, żyjąc jako chrześcijanin, chrześcijanka? Mam stale spotykać starych Adamów i stare Ewy, tylko troszeczkę ulepszona wersja? Czy mamy się spotykać jak Jezus? Czy w tej pielgrzymce mają iść naśladowcy Chrystusa? Czy zbieranina ziemskich uczniów, którzy myślą sobie, że trochę się pouczą z Ewangelii i będzie już dobrze? Kto ma iść za Jezusem? Egoiści napełnieni kto lepiej wie i co więcej wie? Czy ludzie, którzy już żyją dzięki Jezusowi? Widzicie dlaczego Izraelowi się nie powiodło? Bo oni nie patrzyli na obłok, który ich prowadził, na tą chwałę gdzie ona spoczywała. Nie patrzyli na tą cudowność prowadzenia Bożego. Oni stale patrzyli na swoje ja. Jak ważne jest to, co się dzieje z tobą i ze mną dzisiaj, w tej dalszej wędrówce wzwyż. Czy wczorajszy dzień nauczył nas, abyśmy dzisiaj byli bardziej zdeterminowani w tym, aby to był Chrystus, a nie ty, ani ja. Widzicie, Mojżesz w końcu żali się do Boga, mówi: Boże, ten lud jest tak liczny, to jest Twój lud, Boże, bo tylko Ty możesz z takimi ludźmi sobie poradzić. Ty mi każesz ich prowadzić? Nie pójdę, choćby nie wiadomo co nie pójdę. Jak Ty nie pójdziesz, to ja nie pójdę, mówi Mojżesz. Stale problemy stale doświadczenia. A więc jak bardzo ważne jest to, by tak nie było, by wzrastać w łasce u Boga i u ludzi, by dokonywały się działania Boże w tobie i we mnie, byśmy byli właśnie tymi ludźmi, których prawda Ewangelii pociągnęła za Chrystusem, którzy są gotowi znieść wiele przeciwności, dzięki Jezusowi Chrystusowi, którzy tęsknią do tego jeszcze, aby więcej umieć znieść przeciwności w taki sposób jak On. Wyjść, wejść i pastwisko znaleźć. Karmić się z tego obitego Słowa Bożego tak jak On chce, żebyśmy byli pełni, nasyceni dobrem. Musisz zerwać swoje więzy z Egiptem. Musi być to przecięte przez śmierć, nie możesz ciągnąć tego starego wózka i czerpać z niego pokłady. Kiedy tylko nie umiesz korzystać z Jezusa, to zaraz bierzesz z tego starego swego ja. Kiedy widzisz to, to zrób z tym porządek. Naucz się codziennie krzyżować siebie, żeby Jezus był uwielbiony w tobie. Naucz się żyć dla Jezusa codziennie. Nie mniemaj, że chrześcijaństwo to filozofia. Chrześcijaństwo to codzienne uczenie się życia według tego kim jest Chrystus. Jest niemożliwe, żeby człowiek, jako uczeń, który codziennie uczy się Chrystusa, ja nie mówię, codziennie czyta Biblię, ale codziennie uczy się Chrystusa, bo wielu ludzi czyta codziennie Biblię i wcale nie widać w nich uczniów Chrystusa, aby w nim nie było widać coraz więcej Chrystusa. Codziennie uczysz się Chrystusa, to znaczy czynisz to, co czytasz, wtedy wzrastasz. A jak marnujesz czas na filozofię chrześcijańską, coś się pomodlisz, coś tam chwilę poczytasz, czy dłużej czy chwilę, wydaje ci się, że już zrobiłeś co chrześcijanin, czy chrześcijanka powinna, powinien zrobić, jesteś spokojny, idziesz dalej i co robisz? Czy kroczysz po tej ziemi jak Jezus? Czy podchodzisz do bliźniego jak Jezus? Czy jesteś czysty, czysta? To jest ważne. Wszystkie filozofie upadną, skończą w gehennie. Tylko Chrystus daje zbawienie, zwycięstwo. A więc, w tej wędrówce za Nim, coraz więcej musimy doznawać, że On jest najważniejszy. Przyszedł mnie zbawić z wszystkiego czym byłem skrępowany, abym był wolnym należąc do Niego. Pamiętajmy, to nie jest filozofia, to nie jest filozofia życiowa, to jest Chrystus w nas, nadzieja chwały. Albo to jest Chrystus, albo to jest moje chrześcijaństwo, które jest gburne, lekceważące, wysoko o sobie mniemające, zadowolone z samych siebie, idące drogą jak paw, mówiący: popatrz na moje piórka.

 

Ew Jana 6 rozdział, 63 wiersz:

„Duch ożywia, ciało nic nie pomaga”.

 

Jezus, ten wspaniały Nauczyciel, powiedział każdemu z nas, tobie i mnie, że Duch ożywia, ciało nic nie pomaga. Jeśli ciało nic nie pomaga, to my powinniśmy już nie czerpać nic z tego ciała. Wszystko, co przeszkadza ci dzisiaj być szczęśliwym chrześcijaninem, szczęśliwą chrześcijanką, to jest twoje własne ciało. To ono dzierży berło twojego życia, to ono króluje a nie Chrystus. A ono przecież ma być świątynią, należeć do Boga. Obłok chwały ma spoczywać na świątyni, Duch Święty ma napełniać miejsce święte dla Boga. Chwała Bogu za to. Widzicie, mamy największy przywilej zmierzać w kierunku świętego Boga. Pamiętaj po drodze będzie wiele rzeczy próbowało zaabsorbować cię, odwrócić uwagę. Dlatego Jezus powiedział bardzo potężne słowa: Jeśli będziesz kogokolwiek bardziej miłować ode Mnie, nie możesz być Moim uczniem. On nie powiedział, że nie będziesz miłował bliźniego swego, wtedy będziesz Moim uczniem. On powiedział: Jeżeli kogokolwiek będziesz bardziej miłować ode Mnie, nie możesz być Moim uczniem. Jaka jest weryfikacja mojego i twojego umiłowania? Kto jest pierwszy? Nauka Chrystusa dopiero dobrze trafia wtedy, kiedy On jest pierwszy we wszystkim, kiedy miłość do Jezusa powoduje, że ja chcę tak żyć, codziennie chcę tak żyć, codziennie chcę iść dalej, nie marnuję swoich dni na przemyślenia, jak mi ciężko na ziemi, ile mam problemów na ziemi, ilu ludzi mi przeszkadza na ziemi. Nie marnuję czasu na to, bo to jest marnowanie czasu. To nic nie pomaga w wędrówce w wzwyż. Myślę raczej nad tym, jak Chrystus jest wspaniały, ile miłości mi okazuje każdego dnia, jaki jest zachęcający, abym mógł znowu pokonać wroga na mojej drodze, aby być gotowy na spotkanie z Nim. Chrześcijaństwo to życie, nie filozofia. Wielu myśli, że chrześcijaństwo, to kolejna filozofia życia. Dlatego nie umieją zrozumieć śmierci. Dlaczego człowiek musi umrzeć? Ludzie się pytają: Po co takie wymagania są? Przecież czy ja jestem tak zły, że muszę umrzeć? Bóg ocenił to już przecież. Gdyby w kimkolwiek z nas nie było zła, które nie pozwoliłoby nam wejść do wieczności, to Bóg nie posłałby ci Swego Syna, ale wziąłby ciebie z tej ziemi. Ale nie było nikogo takiego na ziemi, wszyscy zgrzeszyliśmy. I chwała Boża od nas wszystkich odeszła, bez względu na to jak ktokolwiek żył, żył już bez chwały Bożej. Dlatego, żeby wrócić do chwały Bożej, potrzebujemy Jezusa Chrystusa, potrzebujemy Zbawiciela. Dlatego pamiętaj czy starszy, czy młodszy bracie, siostro, nie ważne w jakim wieku się nawracaliśmy, ważne, że zaczęliśmy w Chrystusie i mamy tak skończyć. Uczniem stajemy się od chwili kiedy Jezus stał się naszym Nauczycielem. I nie ma znaczenia jak wysoko mniemasz o sobie, ważne jest czy jesteś na tyle rozumnym, żeby zrozumieć, że wszystko, co umiesz, może się przyda w pracy, w wykonywaniu twojego zawodu, ale w podążaniu za Jezusem Chrystusem, nic ci nie pomoże. Ludzie mogą o tobie mówić, że jesteś mądry, że potrafisz tyle rzeczy zrobić, ale to ciebie ani o ciutkę nie posunie w kierunku wieczności. W kierunku wieczności można iść tylko w Chrystusie Jezusie.

 

Dlatego wygrajmy w tej bitwie. Każdy dzień jest tak ważny dla nas, Kościele. Każdy dzień jest ważny dla ciebie, dla mnie, żeby wygrać, żeby należeć do Pana Jezusa. Ludzie marnują dzień za dniem, układają sobie po swojemu życie na ziemi. Pamiętamy, że każdy z nas może dołączyć do wrogów krzyża z chwilą kiedy Chrystus nie jest centrum ale nasz plan życiowy, który zasłonił Chrystusa i ten plan stale nam głowę absorbuje, o nim myślimy nawet siedząc nie raz na zgromadzeniu, bo to jest silniejsze od miłości do Chrystusa. To jest wędrówka wzwyż, a Amalek wciska się ze swoimi kombinacjami. Widzicie, jak te nauki, które próbują regulować Kościół, ile tych nauk pojawia się? Ile było wcześniej? Ilu ludzi było oszukanych przez te nauki, które miały niby powiedzieć, że Bóg wejrzy na to i Bóg to uczyni. Jakże strasznym oszustwem jest to, że można jakąś duszę wykupić ludzkimi środkami. Jakby Bóg był handlarzem, a On dał Swojego Syna, aby każda dusza została wykupiona. On zapłacił już najwyższą cenę, już nikt nie może Mu nic dać. Jakże oszukuje się ludzi w wielu sprawach, źle przez to pokazując Boga. Jakże ważne jest to, żeby człowiek poznawał prawdę, bo prawda daje wolność. Ale prawda chce nas ogarnąć w całej pełni, nie tylko trochę, że ktoś już przestał pewne rzeczy robić, przestał czapkę zdejmować w jakimś miejscu, przestał się kłaniać gdzieś tam na rogu, bo stoi coś, czy przestał się łapać za guzik kiedy widzi jakiegoś czarno ubranego gościa. To nie wystarczy, prawda chce sięgnąć w każde miejsce naszego życia, w to, żebyśmy czynili sobie dobro nawzajem tak jak Chrystus, żebyśmy budowali się na Boży dom, tak jak chce Chrystus, żeby każda cząstka była święta, oddana Jemu, żeby każdy z nas miał radość Chrystusa w sobie już. On powiedział: Jeśli będziemy Jego przykazania wypełniać, Jego radość będzie w nas, a to jest radość wieczna, radość, która nie ma końca. Pamiętaj, ćwicz się w pobożności, gdziekolwiek jesteś. Niedługo się rozjedziemy, nie ma znaczenia gdzie jesteś, ma znaczenie czy jesteś w Chrystusie, tam gdzie jesteś. Ćwicz się tam gdzie jesteś w pobożności, bez względu na to czy jesteś sam, czy sama, ćwicz się w pobożności i żyj tak jak Chrystus. Ucz się Chrystusa gdziekolwiek jesteś, bądź światłością. Po to jesteś dla Niego. Nie szukaj swego, szukaj tego, co Jego. Codziennie, nieustannie. Nie myśl sobie, że możesz raz być dla Chrystusa, raz dla siebie, tak nie da rady. Duch ożywia, ciało nic nie pomaga. Wspaniały Chrystus i wspaniałe doświadczenie. On posłał Swego Ducha, abyśmy byli napełnieni tym, co jest potrzebne, abyśmy wiedzieli po co tu jesteśmy. Wspaniałe, powiem wam, nigdy nic mi się nie przytrafiło wspanialszego, jak to, że Chrystus wezwał, by pójść za Nim, i nic bardziej trudnego, nic bardziej bolącego. I nigdzie nie znalazłem takiej nadziei, że kiedyś podobny do Jezusa będę stać przed Ojcem moim ukochanym. Dzięki Niemu, nie dzięki własnym siłom, ani możliwościom. Nie dzięki temu, że urodziłem się mądrzejszy od innych i dlatego idę, tylko temu, że On umiał dotrzeć do mnie, abym poszedł za Nim. Umiał poruszać się tak, żebym kosztował z tego dobra i cieszył się tym. I to samo z tobą. On potrafi. Bądźmy nieustannie wdzięcznym, wdzięczną za to, że cię wywołał z tego świata ciemności, z tego świata, w którym ludzie nawet nie dlatego, że chcą, ale dlatego, że nie potrafią inaczej, krzywdzą się nawzajem. 

Ten wpis został opublikowany w kategorii chrześcijańskie i oznaczony tagami , , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>